Z krainy węgla - 1904, cz. 1
Z krainy węgla - 1904 r. cz. IKopalnie węgla w Jaworznie.
Tysiące naszych rodaków zna lepiej zagranicę niż kraj własny, — skarży się na biedę i brak przemysłu u nas, a przenosi obce płody i wyroby nad swojskie, chociaż one w niczem zagranicznym nie ustępują; czyni to też albo z zastarzałego przesądu i zwyczaju lekceważenia wszystkiego co nasze, albo z zupełnej nieznajomości tego, co kraj nasz produkuje.
A czy znasz ty bracie młody?
Twojej ziemi bujne płody?
Wincenty Pol.
W kraju naszym przeludnienie i nędza, tysiące emigrują za zarobkiem, bo go u nas znaleźć nie mogą, ale jakżeż ma być lepiej, jakżeż u nas ma się rozwinąć przemysł i dać ludziom zarobek skoro sami w wielkiej części stoimy temu na przeszkodzie. Jeśli tak dalej trwać będzie, zubożeje kraj do reszty. Bo jakkolwiek robotnicy znajdują za granicą dobry zarobek, ale kraj traci najlepsze siły, które się na obczyźnie bardzo łatwo wynagradzają, uczą lekceważyć ojczyznę a nawet gardzić nią, że im nie mogła dostarczyć powszedniego chleba.
Szyby Helena-Paulina-Karol w Jaworznie.
Kto temu nie wierzy, niech zwiedzi dokładnie zagłębie węglowe morawsko-śląskie, a naocznie się o tem przekona.
A przecież mamy we własnym kraju kopalnie węgla, z tych największe i najlepiej urządzone w Jaworzniu na granicy pruskiej. Dostarczają one obecnie do 7. milionów metrycznych centnarów węgla i zatrudniają przeszło 2000 robotników, mogłyby nawet potroić produkcyę, gdyby w kraju naszym żądano węgla jaworznickiego i używano go; trudno bowiem z Galicyi wywozić węgiel za granicę, która go sama posiada.
Jaworzno liczące obecnie 10.000 mieszkańców dostarcza węgla już od przeszło 100 lat, gdyż już w roku 1772 tutaj go dobywano. Kopalnie tutejsze należą więc do najstarszych a szyby Jacek-Rudolf i Helena-Paulina do największych w Austryi, posiadają maszyny o sile 4200 koni a 37 ogromnych kotłów dostarcza im potrzebnej pary.
Po katastrofie zeszłorocznej jaką pożar, eksplozya i zator spowodowały odrestaurowano szyby zupełnie kosztem blizko 2 milionów koron i co najnowsza technika udoskonaliła wszystko to zaprowadzono. Szyby, omurowano, do nowych budowli użyto tylko kamienia, cegły i żelaza; sortownie do oddzielania węgli urządzono tak, że obecnie na pruskim i naszym Śląsku podobnych niema. Oddzielają one węgiel nadzwyczaj dokładnie, co dla konsumentów jest nader ważnem.
Pokłady węgla są od 1½ do 5 metrów grube, długość wszystkich chodników gotowych wynosi przeszło 30 km., głębokość szybu najgłębszego 220 m. — Sztolnie są elektrycznie oświetlone a tak wysokie i obszerne, że nawet panie zwiedzają kopalnię bez narażenia się na zniszczenie sukni. — Kolej elektryczna podziemna przewozi węgiel pod szyby, skąd go maszyny windują do sortowni.
W kopalniach jaworznickich niema gazów wybuchających, górnicy zupełnie bezpiecznie pracują z otwartem światłem.
Węgiel jaworznicki nie da się koksować i nie nadaje się tak dobrze jak ostrawski do zakładów hutniczych, natomiast dla fabryk jest on bardzo dobrym a do opału pomieszkań nawet lepszym od pruskiego. Według rozbioru chemicznego pozostawia on do 7% popiołu, a więc mniej niż wiele pruskich i śląskich węgli, posiada 5500 kaloryj, a więc najmniej tyle co węgiel pruski do nas najczęściej z Nowej Przemszy sprowadzany, ma zaś tę wyższość nad pruskim, że nie tworzy żużli, nie topi rusztów i nie wymaga ustawicznego przepychania tychże dla lepszego przewiewu. Przytem jest on znacznie tańszy i co ważniejsza, nasz własny krajowy.
Jest to mylny przesąd, że pruski węgiel jest lepszy do opalania od jaworznickiego, gdyż nawet zakłady fabryczne i koleje uznały nasz węgiel za bardzo dobry i pobierają go w wielkiej ilości. I tak: kolej państwowa 1,800.000 ctn. rocznie, północna 1,000.000, fabryka sody w Szczakowy 700,000 i inne zakłady koło miliona, reszta zaś produkcyj idzie na opał pomieszkań.
W Krakowie wiele gospodyń używa węgla jaworznickiego a sądzi że to węgiel pruski i płaci zań drożej nie potrzebnie. Można widzieć w lecie nad Przemszą galary ładujące węgiel pruski i węgiel jaworznicki, ten ostatni daleko czyściejszy nawet, a wszystko to zapewne Krakowianie za ten sam uważają i płacą.
Mając takie bogactwo węgla i to znacznie tańszego niż obcokrajowy należałoby mu nawet ustawowo ułatwić zbyt w naszym kraju, a zarządy kolejowe zmusić do zniżenia dlań taryfy przewozowej. Radzi to już Bredetzky w dziełku swem wydanem z końcem 18 stulecia aby rząd zakazał przywozu węgla pruskiego do Krakowa skoro kopalnie kameralne dostarczyć go mogą.
Wreszcie narodowe nasze poczucie powinno nam wzbronić bogacenia naszych największych wrogów, którzy biorą od nas pieniądze, wyzyskują siły naszego robotnika, któremu nawet nocować u siebie nie pozwalają; setki bowiem naszych robotników, codziennie musi na noc powracać przez Przemszę do Jaworzna, Dąbrowy, Długoszyna, mając wzbroniony nocleg na pruskiej stronie.
Podnieść wreszcie należy z uznaniem, że teraźniejsza Dyrekcya gwarectwa dba o rozwój kopalni dobrobyt robotnika i zadowolenie konsumentów i że również, co tylko może, w kraju zakupuje. Jak zaś dba o robotników dowodem, i przez czas półrocznej stagnacyi po katastrofie płaciła każdemu niezatrudnionemu robotnikowi 50 hal., jego żonie 40, a każdemu dziecku 20 hal. dziennie bezzwrotnej zapomogi, — i wyasygnowała 20.000 koron na ochronkę dla dzieci. Mogłyby sobie to za przykład wziąć Towarzystwa naftowe w Borysławiu.
Tekst: Leon Rzeszowski. Foto: Ilustracya Polska nr 3, Kraków-Lwów, 14 stycznia 1904 r.
bibliografia