Ks. Stojałowski
Tam gdzie żył i działał ks. Stojałowski - 1934Życie społeczne w Jaworznie
Za czasów zaborczych górnicze miasto Jaworzno zasłynęło nietylko w Austrji, ale het daleko poza jej granicami. Tu działał w latach przedwojennych, słynny ksiądz-patrjota, prałat Stanisław Stojałowski.
Pomnik ks. Stanisława Stojałowskiego w Jaworznie naprzeciwko kościoła św. Wojciecha. Pomnik ufundowany został w roku 1919 ze składek obywateli i górników jaworznickich.
Ks. Stanisław Stojałowski należał do tych niestrudzonych i odważnych bojowników sprawy ludu polskiego, których żadne prześladowania nie odstraszyły od zwrócenia z raz obranej drogi. Bronił spraw ludu polskiego w parlamencie austriackim, w sejmie lwowskim i wszędzie, gdziekolwiek nadarzała się sposobność. Walczył nietylko z jawnymi wrogami ludu polskiego, lecz również z grupą austro-filskich Polaków, spodlonych służalców cesarsko-królewskiej mości, stojących na żołdzie wroga, z których niestety bardzo wielu obecnie zajmuje poważne stanowiska w odrodzonej Polsce. Dzielny kapłan nie lękał się nikogo. Stworzył on własne stronnictwo polityczne, które odegrało niepoślednią rolę. Stronnictwo chrześc. ludowe — „Stojałowszczycy” zasłynęli jako odważni szermierze sprawy polskiej pod zaborem austrjackim.
Lud jaworznicki uwielbiał swojego wodza, kapłana - patrjotę i po jego śmierci, z drobnych składek z ciężko zapracowanych zarobków na kopalniach, zebrał fundusz, na wspaniały pomnik swojemu wodzowi. Jest to jedyny pomnik w Jaworznie, a pomnik śp. ks. Stanisława Stojałowskiego jeden w Polsce. Jedna z ulic głównych, zowiących się dawniej cesarza Franciszka Józefa nazywa się dzisiaj ulicą ks. Stojałowskiego. Życie i czyny ks. Stojałowskiego zna też każdy jaworznianin, a starzy działacze z niezwykłą dumą wspominają o swej współpracy ze słynnym trybunem ludu.
Pomnik nie podoba się tylko tym, którzy na jego widok rumienić muszą się ze wstydu — przypomina im bowiem czasy, gdy stali na żołdzie Austrjaka.
Zmarły ks. prałat Stanisław Stojałowski pozostawił inny jeszcze pomnik, a mianowicie pierwszą organizację obywateli i robotników jaworznickich „Bratnia Pomoc”. Organizacja ta po dziś dzień dobrze prosperuje i posiada swój własny gmach i sklep spółdzielczy. Jeżeli chodzi o organizację ludzi starszych, to „Bratnia Pomoc” wydaje się być jedynem stowarzyszeniem, zbudowanem na ideowych podstawach chrześc. ludowych.
Kruche podstawy organizacyj
Wszystkie inne stowarzyszenia mają bowiem bardzo kruche podstawy. Do jakiego innego ze związków lub stowarzyszeń należy się li tylko wtedy, gdy się nie ma pracy, albo też gdy związek czy stowarzyszenie dopomóc może do uzyskania jakiejś koncesyjki, wzgl. może dla innych celów protegować swoich członków przed władzami. Kto zaś korzyści żadnych ciągnąć już nie może, ten też do żadnej organizacji nie występuje. Nic więc dziwnego, że zbudowane na takich podstawach, towarzystwa tylko wegetują. Inaczej zupełnie „Bratnia Pomoc”.
Wśród młodzieży nie jest lepiej. Jest kilka klubów sportowych, stojących jednak na niskim poziomie sportowym. Przyczyny tego szukać należy przedewszystkiem w zależności materjalnej. Każda fabryczka czy kopalnia uważa, że posiadać musi klub własny. W zarządach siedzą „figury”, nie mające żadnej inicjatywy. Dlatego też, gdyby nie związek w Krakowie, kluby sportowe byłyby już dawno nieczynne.
W Związku Legjonistów od szeregu miesięcy toczy się bardzo ostra walka między członkami dawniejszej pierwszej brygady a członkami „czwartej” brygady. Górą jest czwarta brygada, wobec czego „pierwszobrygadowcy” jawnie demonstrują, wypisując na murach domów obywatelskich swoje protesty. Protesty te jednak nie skutkują, bo „czwarta brygada” posiada zdecydowaną większość, a temsamem głos decydujący. Obecnie prezesuje „Legjonistom” p. Reimann, przeciwko któremu głównie występują „niezadowoleni”, żądając by prezesurę objął z powrotem inż. Wójcicki.
Rekordowa ilość zabaw
Inne organizacje zajmują się przedewszystkiem urządzaniem zabaw i festynów, a przyznać trzeba, że w ostatnim karnawale bez względu na kryzys, bawiono się rekordowo. Odbył się „Bal Rezerwistów”, „Strzelców”, „Socjalistów”, „Kolejarzy”, „Harcerzy”, Straży Pożarnej, „Sokołów” i wogóle wszystkich innych organizacji, które potem w ciągu roku nie dały o sobie żadnego znaku życia.
Wyjątek stanowią kluby sportowe „Viktorja”, „Azotanja”, S. M. P. częściowo „Sokół”, a z organizacyj kościelnych Tow. św. Wincentego a Paulo. Z towarzystw kulturalnych na plan pierwszy wysuwa się T. S. L. z bibliotekarką p. Szatankówna na czele.
Rozdźwięk między ludnością i władzami jest stosunkowo bardzo znaczny. Datuje się on od ostatnich wyborów komunalnych. Przy wyborach tych działy się „cuda”.
Ale „cuda wyborcze” działy się przedewszystkiem przy liczeniu głosów. I tak w jednym z okręgów, w czasie liczenia głosów, jeden z czarodziejów przy przenoszeniu urny wyborczej z jednego pokoju do drugiego, zdołał zamienić całą urnę, w której znalazły się głosy tylko jednego stronnictwa, chociaż około 300 przeciwników tego stronnictwa przysięga, że do urny wrzucili inne karteczki. Wszelkie protesty nie odniosły żadnego skutku. W innym okręgu wyborczym działy się podobne kombinacje. Podobnie jak w innych miastach, tak i w Jaworznie, większość list unieważniono.
W tych warunkach trudno się spodziewać aby poprawiły się stosunki w mieście. Nikt tam bowiem nie będzie miał odwagi krytykowania władz w razie popełniania przez nich jakichś błędów.
Po władzach zaborczych pozostała jeszcze policja jaworznicka, wyposażona w specjalne prawa, niemal identyczne z prawami policji państwowej. Taki policjant jaworznicki ma również prawo przytrzymać czyli „aresztować” każdego podejrzanego i osadzić w areszcie miejskim. O tem powinien każdy obcy wiedzieć. Podobno jeden z obywateli oświecimskich, bogaty rzeźnik, nie orjentował się w kompetencjach jaworznickich władz policyjnych i „urżnąwszy” się w towarzystwie swoich kolegów, dostał się do aresztu miejskiego w ratuszu.
Co tam dalej było — nie wiadomo, dość jednak, że ów obywatel zaskarżył miasto o odszkodowanie tytułem doznanego bólu i spowodowanie kalectwa przez miejskie organa policyjne. (n)
Tekst i Foto: Siedem Groszy, 10 marca 1934 roku, nr 68.
bibliografia