Gorące lato 1939

miejsca Gorące lato, lipiec 1939 r. - 3 listy a za miesiąc wojna...

Słów.kilka
To fascynujące dokumenty z lipca 1939 roku – ostatniego spokojnego lata przed wybuchem II wojny światowej. Listy zostały napisane przez rodziców do córki, którą pieszczotliwie nazywają  „Irusią”.
Listów jest sporo, ale zamieszczone zostaną trzy ostatnie z lipca 1939 roku. Takie listy pisało się jeszcze w latach 80. i 90. XX wieku – dziś to już raczej przeszłość. A może jest inaczej?

List 1
Jaworzno, d. 18.VII. 1939, 7.30 rano.
Kochana Irusiu!
Wczoraj o godz. 20-tej wróciliśmy z Trzebini, gdzie bawiliśmy od soboty. W niedzielę popołudniu przyjechali do Babci Chybiowie w tym samym składzie jak do Ustronia, lecz z dwoma pieskami; odjechali pod wieczór. Listy Twoje, kartki otrzymaliśmy w porządku, a nie jak Ty już czwarty raz piszesz w pożądku. Wspominasz w ostatnim liście o plotkach itp. otóż nie przejmuj się tem moje Dziecko, jeżeli nie uwłaczają honorowi i nie szkodzą Ci materialnie, w przeciwnym razie uskarż się p. profesorce, o ile sama nie możesz sobie dać rady. Zresztą śmiej się!



Matka wybiera się właśnie na targ i przymierza różne stare sukienki. Obchodzi dzisiaj urodziny – na sucho. Babcia i ciocie przesyłają Ci serdeczne pozdrowienia i ucałowania. Franuś i Staś wyjeżdżają dzisiaj na „Suwalszczyznę” nad jezioro „Wigry”. – Matka po powrocie z targu podejmie dalszy ciąg listu.
B. serdecznie Cię ściskam i całuję.
Twój Ojciec
Moje Kochane Dziecko!
Idę na targ do miasta. Mam zamiar kupić trochę wiśni na sok i wiśniak, a także chcę jakieś owoce kupić dla Ciebie i posłać. Dzisiaj lub jutro wyślę Ci paczkę. U nas nic nie ma nowego, do Lwowa nie jedziemy aż może we wrześniu na targi. Tutaj jest ogromnie gorąco, wprost nie można wytrzymać. W ogrodzie kwitną pięknie kwiaty, ale jest bardzo sucho. Poziomek nie ma kto zbierać.
Iruśku! – Najlepiej nie wdawaj się z dziewczynkami, które zajmują się bajkami i robią nieporozumienia. Bądź ostrożna z wyborem przyjaciółek. Bo czasem można się narazić na wielkie przykrości.
Wróciłam z miasta i zapakowałam Ci paczkę, którą równocześnie wysyłam. Dałam pierniki, cukierki, morele, renklody i czereśnie. Musi Ci to wystarczyć już do końca pobytu. Nie dziel się owocami, bo wiesz, że lekarz nakazał Ci jeść dużo owoców. Napisz też wcześniej, kiedy wrócisz i o której godzinie dokładnie. Ojciec ma jeszcze urlop i nudzi się w domu porządnie. O ile wrócisz przed 26. pojedziesz z nami do Babci na imieniny. Tę paczkę posyłam Ci na moje urodziny. Napisz, jak paczka doszła.
 Całuję Cię i mocno ściskam
Twoja Matka.
P.S. Ukłony załączamy dla P. T. Profesorki. Agawa przed Dyrekcją czeka z rozkwitnięciem na Twój przyjazd. Jest już przeszło 4 m wysoka. Pa! Matka i Ojciec.

List 2
Jaworzno, d. 22.VII.1939.
Kochana Irusiu!
List Twój z d. 21 b.m. otrzymaliśmy dzisiaj a spodziewaliśmy się go wczoraj. Na fotografii b. dobrze wyglądasz - widać że kolonia Ci "służy", oczywiście dzięki i Waszej Opiekunce w wielkiej mierze. - Matka dalej zajęta jest mocno zagotowywaniem różnych smakołyków, zaś ja rozpróżniaczyłem się do tego stopnia, iż pisać zapomniałem, co zresztą sama osądzisz. - Wczoraj podwieczór odwiedził nas wujek Cz. z Adasiem - miły urwis. Rysia z Zakopanego dużo pisze listów do swych rodziców i bardzo się jej w Zak. podoba a co najważniejsze, ma świetny apetyt. Mamy nową "primadons" od dzisiaj, może ją jeszcze zastaniesz, bo przypuszczam, że do tego czasu zostanie. Właśnie Matka przyniosła mi 4 morele i powiedziała że prawdopodobnie i po Twoim przyjeździe będzie ich (moreli) jeszcze dużo na targu i po stosunkowo niskiej cenie. Teraz godzina 12 ½ i słońce mocno przypieka. Kiedy przyjeżdżacie z kolonii - przypuszczam iż w przyszłym tygodniu? Cieszymy się z Matką na Twój przyjazd. B. serdecznie Cię ściskam i całuję. Twój Ojciec.
P.S. Monologi na wieczorkach niech mają "ręce i nogi", t.z. bez wygłupiania się. Jw.



Kochane moje Dziecko!
Właściwie nie mam Ci co pisać, bo Ojciec już Ci najważniejsze opisał. Zagotowuję wiśnie, morele, czereśnie i soki, żebyś miała co wypijać z wodą. Jak widzę to kolonia dobrze wpływa na Twój wygląd i podobasz nam się na fotografii. Czereśnie w pierwszej paczce doszły gorzej, gdyż gatunek tamten nie znosi transportu i czereśnie te szybko miękną i ciemnieją, są jednak smaczne. Teraz są na targu morele, ręklody a nawet już jabłka i gruszki. (Smak jednak zostaw sobie dopiero do Jaworzna.) Ojciec wpatruje się wciąż w fotografię tak mu się na niej podobasz. Spotkałam p. Suchodolskiego, pytał o Ciebie i żałował, że Maryńska także nie pojechała na kolonię. Jest teraz zdaje się w Ciężkowicach u Cioci. Już kończę bo muszę piec kruchy placek z morelami, bo jutro ma przyjść ciocia Józia z Wujkiem i Adasiem. Jak wrócisz też Ci upieczemy taki placek.
Całuję Cię i mocno ściskam Twoja Matka.

List 3
Jaworzno, d. 25.VII. 1939.
I. Kochana Irusiu!
List Twój z d. 24 b.m. otrzymaliśmy dzisiaj. Przyjęliśmy tę wiadomość, że przyjeżdżasz w sobotę d. 29. b.m. o godzinie 21.22 do Szczakowej, gdzie oczekiwać Cię będzie ktoś z nas. Jeżeliby okazało się, że w Katowicach nie będzie tyle czasu, aby zakupić bilet do Szczakowej, to zgłoś konduktorowi pociągu do Szczakowej jazdę dalszą i kup bilet w pociągu. W Katowicach bowiem masz tylko 14 minut czasu, oczywiście jeżeli pociąg z Wisły przyjedzie według rozkładu jazdy, a jest niewykluczone, że przyjedzie z opóźnieniem. Może poradzicie się p. profesorki w tej sprawie.
W sobotę wpadli na chwilę do nas wujek Kazek z ciotką Janką. Przyjechali taksówką, którą kierował wujek; uczy się jazdy, bo kupuje samochód. Wspominała ciotka Janka, że znają się z p. profesorką Fikową i że państwo F. złożyli im wizytę w Katowicach. Jędrek i Marek bawią z niańką na wsi Rybna pod Krakowem; zapowiedział wujek jazdę do Rybnej, po kupnie samochodu, którym już on kierować będzie.
Do Babci pojedziemy w niedzielę, dnia 30 b.m. Mieliśmy zamiar pojechania tam już w sobotę, bo spodziewaliśmy się wcześniejszego Twojego przyjazdu; musimy się śpieszyć wobec kończącego się mojego urlopu.



II. Kochane Dziecko!
Za życzenia bardzo Ci dziękuję, oby się tylko wszystkie spełniły. Siedzimy teraz z Ojcem w domu i próżnujemy. Przyszła tutaj ciocia Lusia (Ojciec mówi Frania) i obierała ze mną suche dalie i inne kwiatki, również ogórki, które chcę „wykisić” dla Ciebie. Parę pomidorów jest już również czerwonych. Porządkujemy też ogród na Twój przyjazd. Jak Ci już Ojciec pisał, mamy nową dziewczynę, dosyć się bierze do roboty i zna się na niej. Mam mieć nowego pomocnika w ogrodzie, a mianowicie Wujcia Władzia, który mi ma pomóc wiązać pomidory i inne. Ta fotografia druga również nam się podoba. P. dr. Landes również żałuje, że Lusia nie pojechała na kolonię. Jest ona z matką w Czernej na letnisku. Spodziewam się jutro odwiedzin i muszę coś upiec, więc kończę już.
Całuję Cię i mocno ściskam od siebie i Ojca. Twoja Matka. Twój Ojciec.

List 4 (dołączony do 3)
Jaworzno, 25/VII. 1939.
Kochana „Irusiu!”
Dziękuję Ci bardzo za pozdrowienia. Zrobiłaś mi niespodziankę – tylko po co się Kochanie tak dokładnie dopytywałaś kiedy wrócimy do Szczakowy. Zdawało mi się, że miałaś zamiar pisać.
Myśmy już wrócili z „letniska”. Muchy nas tam chciały zjeść, mimo że je Władziu masowo bił ręcznikiem mówiąc, że się trenuje na wojnę. Dzisiaj przyszłam do Jaworzna i wstąpiłam do Was – o tyle mi się opłaciło, że dostałam 2 kalarepy, 1 główkę kapusty i 2 ogórki, od Twojej Mamy. Postanowiłam zatem częściej tu zaglądać.



Zdaje się, że Ci niewiadomo o tym, że Władziu dostał przeniesienie do mojej szkoły – ergo – będziemy już razem. Czy Cię to cieszy? Wyobrażam sobie, jak Cię ta wiadomość w dobry humor wprawi – (jakkolwiek masz go podobno stale). Jak tam wypadł ostatni monolog? Sądzę, że był tak doskonały jak poprzednie.
Jaworzno – a szczególnie dom Twój oczekuje Cię z niecierpliwością. A moreli – powiadam Ci – cały koszyk!!
Pa! Całuję Cię serdecznie i ściskam od siebie i od Wujka.

bibliografia