Dom Legjonisty
Jak się buduje dom dla 30 legjonistów - 1928 r.„Gazeta Warszawska” w Nrze 241 z dnia 15 sierpnia b. r. zamieszcza następującą korespondencję.
Jaworzno, pow. Chrzanów.
Na nasze małe, robotnicze miasteczko zawzięła się sanacja. Niema niemal tygodnia, byśmy nie mieli jakiegoś dygnitarza, zebrania, obietnicy.
O zamachu na nasz rynek, o podarku dla Związku Legjonistów pisałem niedawno. Historja ta, daleka swego naturalnego końca, ma tymczasem swój ciąg dalszy. Powziętą pod presją władz powiatowych uchwałę większością Rady miejskiej (21 głosów za, 18 przeciw), aby odstąpić plac na Rynku pod budowę Domu Legjonistów, władze powiatowe zatwierdziły.
Na 3 sierpnia p. Zwisłocki z Tarnowa (z nowego Chorzowa), zięć p. Prezydenta Rzeczypospolitej, zaprosił wszystkie zarządy kopalń i fabryk całego powiatu, naczelników gmin i wybitniejsze osobistości na posiedzenie do sali „Sokoła” w Jaworznie. Przybył oczywiście zapraszający, a obok niego adjutant marsz. Piłsudskiego, kapitan Staszak z Warszawy, delegaci województwa i starostwa, poseł Pochmarski i t. d.
Zebranie zagaił p. Dr Zwisłocki: przedstawił plan budowy Domu Legjonistów i zażądał deklaracji od obecnych, czy i on oni osobiście, czy i co instytucje przez nich reprezentowane, dadzą w gotówce lub w materjałach?
Czy będziemy się dziwić, że niewielu z obecnych miało odwagę powiedzieć: nie damy! zgodnie też wybrano Komitet budowy z dyr. kopalń węgla Czerlunczakiewiczem na czele. Mówią, że szczególnie szczodrym w przyrzeczeniach był burmistrz Jaworzna, dziś senator! Naczelnicy gmin uzależnili swą decyzję od uchwał Rad gminnych.
Legjonistów jest w Jaworznie około 30, w dniu 6 sierpnia stawiło ich się do pochodu 26!
Przed miesiącem reprezentanci „jedynki” przyrzekli miejscowym związkom robotniczym, iż w niedługim czasie urządzą w Jaworznie konferencję, na którą przybędzie delegat marsz. Piłsudskiego z Warszawy, aby wysłuchać postulatów robotniczych. Na wiadomość: iż istotnie przybyli do Jaworzna adjutant marsz. Piłsudskiego i zięć P. Prezydenta Rzeczypospolitej, zjawili się dość gromadnie delegaci robotników i domagali się dopuszczenia ich na zebranie, względnie przed oblicze dygnitarzy. Szorstko ich jednak od drzwi odprawiono: zebranie jest tylko dla zaproszonych, przybyli o żadnej innej sprawie, jak o budowie Domu Legjonistów mówić dziś nie będą. Także i poseł Pochmarski na nic innego dziś nie ma czasu.
Jaworzno jest miastem wybitnie robotniczem, mocno w ostatnich czasach zradykalizowanem. Już w czasie ostatnich wyborów komuniści uzyskali tutaj imponującą liczbę głosów. Konferencje takie, jak przeze-mnie opisane, dolewają oliwy do ognia. Władze, posłowie, zarządy przedsiębiorstw mają czas, aby się zajmować kilkunastu legjonistami (już i bez tego ich prezes korzysta z samochodu kopalni), mają pieniądze, aby budować niepotrzebny nikomu dom, ale nie mają czasu, aby zająć się dolą robotników, nie mają pieniędzy na mieszkania robotnicze, na renty i t. d. Czyż dziwić się głosom, powszechnie dziś w Jaworznie panującym, oczywiście właściciele kopalń wolą być w zgodzie z władzami, wolą zapłacić na Dom Legjonistów, niż zaspokoić żądania robotników. Ten sposób postępowania jest i tańszy i wygodniejszy...
Czy tylko na długo wystarczy? Ogólne oburzenie, jakie ogarnęło mieszkańców Jaworzna, źle wróży o pomyślnym końcu sanacyjnych poczynań!
M. N.
Tekst: Wieniec-Pszczółka nr.34, 26 sierpnia 1928.
bibliografia