Człowiek i praca 1974
Rodowód megawatów - Energomontaż Katowice 1974 r.Pod koniec lat międzywojennych całkowita moc naszych elektrowni sięgała 1700 megawatów. Tyle właśnie wyniósł przyrost mocy w ciągu jednego minionego roku. Porównanie to mówi właściwie wszystko o olbrzymim skoku, jakiego dokonała polska energetyka.
Jaworzno III. Kolejne dziecię dynamicznie rozwijającej się polskiej energetyki. Mocą nie dorówna Kozienicom, Dolnej Odrze, Rybnikowi, ale niewiele będzie im ustępować. W 1978 roku popłynie stąd 1200 megawatów. Budowa jaworznickiej elektrowni idzie pełną parą. Trwa montaż konstrukcji głównego budynku i wznoszenie najwyższego w kraju komina o wysokości 300 metrów. Od przyszłego roku brygady Energomontażu Katowice przystąpią do najważniejszych robót — montowania bloków energetycznych. W sumie będzie ich sześć, po 200 MW każdy. Ostatni blok ma być gotowy w pierwszym kwartale 1978 r. A może uda się skrócić cykl inwestycyjny? Budowniczowie Jaworzna III zapowiadają, że usilnie będą się o to starać.
Kilka przedsiębiorstw buduje wytrwale naszą energetyczną potęgę. Energomontaż Katowice wniósł szczególny wkład w jej rozwój. Ekipy tego najstarszego i do 1953 roku jedynego w kraju przedsiębiorstwa robót montażowych w budownictwie energetycznym znajdowały się wszędzie, gdzie toczyła się walka o megawaty. Energomontażowcy uruchamiali elektrownie Lublin, Białystok, Szczecin, Gdynia, Jaworzno I, Ścinawka, Victoria Wałbrzych, Chorzów. Budowali: Łaziska I i II, Jaworzno II, Stalową Wolę, Cieszyn, Turów I, Zabrze, Czechnicę, Poznań, Skawinę, Miechowice, Wrocław, Blachownię, Łagisz I i II, Halembę, Sierszę, Rybnik, gdzie powstaje elektrownia, która mocą dorówna Kozienicom i Dolnej Odrze. Gdyby do wszystkich zasług katowickich brygad chcieć jeszcze dodać elektrownie wodne, ciepłownie i elektrociepłownie lista budowanych obiektów wydłużyłaby się znacznie, a niejednokrotnie obejmowałaby budowy poza granicami kraju. 7550 megawatów — oto co gospodarce narodowej dała w sumie załoga Przedsiębiorstwa Montażu Elektrowni i Urządzeń Przemysłowych — Energomontaż Katowice.
Jeszcze nie tak dawno rósł tutaj rachityczny las. Dzisiaj kierunkowskazy informują dokładnie, do jakiego miejsca należy jechać prosto a gdzie skręcić, by dojechać do budującej się elektrowni Jaworzno III. Dla tych z Energomontażu, którzy budowali już Jaworzno I i II jest to po prostu powrót w stare strony, dla innych — spotkanie z budową w pełni nowoczesną. Tak właśnie mówią Zacher, Kwiatkowski, Świerkosz. Bo chociaż wznosili już wiele elektrowni to owe 6x200 MW przyjdzie „przeżyć im” po raz pierwszy. Tak jak tym, którzy budują Kozienice i Dolną Odrę, wznoszą Rybnik — wzorcowe inwestycje energetyczne realizowane przy pomocy najnowszej organizacji pracy, najbardziej nowoczesnego sprzętu.
Na budowie Jaworzno III nie jest ich na razie zbyt wielu. Około 150. Stanowią jedną z grup energomontażowców rozsianych po całej południowej Polsce. Montują konstrukcje budynku głównego. Ale gdy przyjdzie instalować kotły, turbiny, pompy i inne urządzenia stanowiące serce elektrowni będzie ich tu blisko tysiąc, a może nawet i więcej, jeśli zajdzie potrzeba.
Pojechałam do Jaworzna, by zobaczyć w akcji monterów, o których głośno, że nie boją się żadnej wysokości. Poznałam ludzi zwyczajnych może trochę twardych i mówiących z pasją o swoim zawodzie.
— Jeżeli ktoś nie lubi tej pracy, nie wytrzyma długo. Życie trochę cygańskie a robota ciężka — często na deszczu, w mrozie, bywa i w nocy. Ale możność obcowania z nowoczesną techniką, unikalnymi urządzeniami i sprzętem rekompensuje nam wszystkie niewygody. Czujemy się jakby inni. Różnimy się od budowlanych pracujących bardziej tradycyjnymi metodami. W tym tkwi atrakcyjność naszego zawodu. To jest magnes, który przyciąga, nie pozwala odejść gdzie indziej nawet wtedy, gdy kuszą lepszym zarobkiem.
Józef Kleszcz, mistrz montażu, mówi to z całym przekonaniem. Gdyby było inaczej, dawno poszukałby innej roboty. A tak stuknęło 25 lat w zawodzie montera. Miechowice, Blachownia, Siersza, Turoszów, dwa lata w Charchorinie w Mongolii... Teraz Jaworzno III. Wciąż z dala od domu, od rodziny. Niczym wędrowny ptak. Zawsze tam, gdzie budowa. Żona mówi, że właściwie to stale jeszcze są w okresie narzeczeństwa. Jak dobrze idzie widują się raz w miesiącu.
Przyznają otwarcie, że kiedyś z trudem znosili rozłąkę z rodziną. Mieszkali w barakach, prymitywnie urządzonych, bez wygód. Na radiu, w świetlicy i nie zawsze czystej stołówce kończyło się ich życie poza pracą. Na budowach nogi grzęzły w błocie. Brakowało im domowego ciepła. Teraz także go nie mają, ale łatwiej im się z tym pogodzić, bo żyją już w bardzo przyzwoitych warunkach. Mieszkają w nowoczesnych, kolorowych, dobrze wyposażonych hotelach. Posiłki spożywają w stołówce, która zakasowałaby niejedną uzdrowiskową jadalnię. Mają książki, telewizor, sprzęt sportowy. Chodzą po wybetonowanych drogach. Patrzą na zieleń i kwiaty. Dbają o siebie. Nauczyli się tego w różnych szkołach życia.
Feliks Kwiatkowski, kierownik obiektu konstrukcji stalowych przeszedł taką szkołę, budując Solinę, Łagiszę i Rybnik. Brygadzista Franciszek Świerkosz zdawał egzamin życiowy i zawodowy w Sierszy, Łaziskach i na budowach w Czechosłowacji. Jacek Zacher, główny inżynier budowy elektrowni Jaworzno III twierdzi, że najwięcej dał mu pobyt w Charchorinie.
— Byliśmy z dala od ośrodków przemysłowych, od projektantów i dostawców, zdani wyłącznie na własne siły. A trudności nie brakowało. Samodzielnie musieliśmy je rozwiązywać, niejedną rzecz przekonstruowywać. Bez niczyjej pomocy. Zdobyte tam doświadczenie procentuje w Jaworznie III.
Procentuje także przywiązanie do Energomontażu. Tworzą niezwykle ustabilizowaną załogę. Nikt nie myśli o przenoszeniu się do innego przedsiębiorstwa. Gdy istnieje potrzeba, nie idą nawet na urlop. Pracują — jak to się mówi — jeden za wszystkich, wszyscy za jednego. To imponuje innym. Jerzy Tatarczyk, student trzeciego roku Politechniki Śląskiej w Gliwicach, który przyszedł tu, by pogłębić swą wiedzę w praktyce i zarobić trochę grosza w czasie wakacji, powiedział mi, że gdy skończy studia, wróci do tych ludzi.
Nie dziwię mu się. W jubileuszowym wydawnictwie Energomontażu przeczytałam taką opinię o jego pracownikach: „Są wyśmienitymi fachowcami. Mogliby wytrzymać w najostrzejszej konkurencji najlepszych światowych firm. Dowiedli tego na różnych budowach, montując jedne z największych zespołów energetycznych Europy w rekordowym czasie i z niezawodną sprawnością”.
Dowodzą tego także na budowie Jaworzno III.
Foto: Stefania Ciesielska. Tekst: Teresa Wojtek, Panorama 8 wrzesnia 1974 r., nr 36 (1061).
bibliografia